Przejdź do głównej treści
polski zł
polski zł
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Tam, gdzie pachnie chlebem i herbatą - trzy historie zamknięte w perfumach

Listopad ma w sobie coś niezwykłego. Dni kończą się odrobinę za wcześnie, powietrze szczypie w policzki, a za zaparowanymi szybami piekarni dzieje się mała magia. Świeżo wyjęty z pieca chleb jeszcze cicho trzeszczy, maślana brioche stygnie na kratce, a gdzieś w domu ktoś właśnie zalewa wrzątkiem liście herbaty. Niby zwyczajny dzień. A jednak wystarczy jeden znajomy aromat, żeby na chwilę znaleźć się zupełnie gdzie indziej.

Może w kuchni babci. Może przy stole, przy którym od dawna nie siedzieliście wszyscy razem. A może w miejscu, którego już nie ma?

Niektóre wspomnienia nie potrzebują zdjęć ani dat. Wystarczy zapach. I właśnie w tę nieoczywistą przestrzeń między codziennością a pamięcią zaglądają perfumy gourmand. W Söppö przybrały one postać maślanej brioche i chleba na zakwasie, którym towarzyszy jeszcze jeden znajomy aromat – cierpka herbata Earl Grey.

  • autor: Maria Sygo
  • dodano: 02-11-2026
  • w kategorii Soul Care
Tam, gdzie pachnie chlebem i herbatą - trzy historie zamknięte w perfumach

Perfumy gourmand – czy zapach może smakować jak wspomnienie?

Wyobraź sobie, że otwierasz drzwi do niewielkiej cukierni. Najpierw czujesz wanilię, zaraz potem ciepły karmel i czekoladę. Gdzieś w tle unoszą się aromaty prażonych orzechów i świeżo zmielonej kawy. Choć niczego jeszcze nie spróbowałaś, niemal wiesz, jak to wszystko smakuje. Właśnie na podobnych skojarzeniach opierają się perfumy gourmand – kompozycje zapachowe inspirowane jedzeniem, deserami i innymi kulinarnymi przyjemnościami. Samo słowo gourmand pochodzi z języka francuskiego i oznacza smakosza. Trudno o trafniejszą nazwę.

Za jeden z najważniejszych momentów w historii tej rodziny zapachowej uznaje się rok 1992. Wtedy na rynku pojawił się kultowy Angel Thierry’ego Muglera, który pomógł zdefiniować współczesne perfumy gourmand. Słodycz pralin, karmelizowanej waty cukrowej i wanilii połączono w nim z głębokim, ziemistym charakterem paczuli. Było w tym coś z deseru, ale też coś zupełnie nowego dla świata perfum.

Od tamtej pory gourmandy pokazały wiele twarzy. Mogą być mleczne i kremowe, intensywnie czekoladowe, owocowe, kawowe albo korzenne. Cynamon wnosi do takich kompozycji znajome ciepło, kardamon potrafi zaskoczyć lekko cytrusową świeżością, a imbir i gałka muszkatołowa dodają przyprawowego charakteru. Czasami pojawia się również szafran, którego aromat może przywodzić na myśl skórzane i lekko dymne akcenty.

Co ciekawe, nuty kojarzące się z jedzeniem wcale nie muszą występować samodzielnie. Perfumiarze łączą je z kwiatami, aromatami roślin, nutami drzewnymi, a nawet słonawymi akordami. Dzięki temu perfumy gourmand mogą być bogate, zmysłowe i przyjemnie otulające, ale niekoniecznie przesadnie słodkie.

Nic dziwnego, że tak chętnie sięgamy po nie w chłodniejsze miesiące. Przywołują skojarzenia z domowym ciepłem, ulubionymi wypiekami i drobnymi przyjemnościami. Nie oznacza to jednak, że trzeba odkładać je na półkę wraz z nadejściem wiosny. Lżejsze, owocowe czy bardziej świeże interpretacje gourmand mogą równie dobrze towarzyszyć nam latem.

A co, jeśli zamiast kolejnego deseru perfumy zaczęłyby pachnieć czymś znacznie zwyczajniejszym? Bo czy zapach świeżego chleba jest słodki? A lekko kwaśny zakwas, mączny środek i ciemna, chrupiąca skórka? Niekoniecznie. A przecież dla niejednego smakosza mogą być bardziej kuszące niż najbardziej wymyślne praliny.

W świecie gourmand jest miejsce zarówno na puszyste ciasto, jak i na wytrawne akordy piekarnicze. Odpowiednie połączenie składników pozwala perfumiarzowi odtworzyć znajomy aromat, którego ludzki nos rozpozna niemal natychmiast.

I tutaj pojawia się pewna zagadka. Dlaczego coś, co zwykle chcemy zjeść, nagle pragniemy nosić na własnej skórze?

Być może odpowiedź wcale nie kryje się w smaku…

Pain Couture – maślana brioche i historia gołębia, który miał wszystko

Delikatny trzask złocistej skórki. Pod nią puszyste, sprężyste ciasto, jeszcze lekko ciepłe, miękkie od masła. Aromat jest tak apetyczny, że przez moment masz ochotę odłamać kawałek, zanim ktokolwiek zauważy. Brioche nie potrzebuje wielu dodatków. Wystarczy jej bogata, maślana struktura, jajeczna kremowość i wyczuwalna waniliowa słodycz.

Właśnie taką francuską przyjemność przywołują perfumy o zapachu brioche Pain Couture. To kompozycja gourmand skupiona na jednym, bardzo konkretnym aromacie – świeżym, maślanym wypieku. Nie udaje bukietu kwiatów ani skomplikowanego deseru. Pachnie brioche. Taką, przy której nawet zwykłe śniadanie zaczyna przypominać małe święto.

Ale w Söppö żadna historia nie jest aż tak niewinna, jak mogłoby się wydawać.

Bohaterem Pain Couture jest biały gołąb z arystokratycznym rodowodem. Monsieur ma wszystko, czego inne ptaki mogłyby mu zazdrościć: rodzinny majątek, prywatną obsługę i odpowiednie nazwisko. Podczas gdy jego miejscy kuzyni poszukują okruszków na chodnikach, on może pozwolić sobie na pogardę wobec zwyczajnego pieczywa. W końcu nie każdemu gołębiowi przystoi jeść byle co.

Jest w tej opowieści coś rozbrajająco zabawnego, ale też odrobina złośliwości. Bo czy przyjemność smakuje tak samo komuś, kto musi na nią czekać, i komuś, kto ma ją na wyciągnięcie skrzydła?

Pain Couture pachnie maślanym luksusem, lecz pod puszystą warstwą kryje się pytanie, które nie jest już takie lekkie.

Czy potrafimy jeszcze cieszyć się rzeczami, do których przywykliśmy?

Divines Croûton czyli chleb na zakwasie, szare blokowisko i zapach domu

A teraz wyobraź sobie zupełnie inne miejsce.

Nie ma tu eleganckich witryn ani złoconych szyldów. Jest zwyczajne osiedle. Szare bloki, trzepak, popękany chodnik i niewielka piekarnia, przed którą od rana ustawia się kolejka. Ktoś wychodzi z papierową torbą przyciśniętą do piersi. Chleb jest jeszcze gorący. Skórka chrupie przy pierwszym naciśnięciu, a przez niewielkie pęknięcie wydostaje się aromat wilgotnego, miękkiego wnętrza.

Właśnie taki jest zapach Divines Croûton – perfum o zapachu chleba na zakwasie. Mączny, drożdżowy, lekko kwaskowy, z wyraźną nutą mocno wypieczonej skórki. Nie ma w nim cukierniczej słodyczy. Jest prosty, ciepły bochenek, który można przełamać na pół, zanim zdąży ostygnąć.

Za tym aromatem kryje się historia miejskiego gołębia, którego przodkowie byli kiedyś ważnymi posłańcami. Przenosili wiadomości, pokonywali ogromne odległości, mieli swoje zadania i miejsce w świecie. A potem ludzie przestali ich potrzebować…

Co zostaje komuś, kto odziedziczył po przodkach wielką historię, ale nie odziedziczył domu? W opowieści Divines Croûton zwyczajny kawałek chleba nabiera zaskakującego znaczenia. Może być drobnym gestem życzliwości. Przypomnieniem, że ktoś nas zauważył. Czymś, co nie kosztuje wiele, a potrafi znaczyć bardzo dużo.

Być może dlatego zapach chleba na zakwasie wydaje się tak znajomy. Przypomina kromkę jedzoną na trzepaku, kuchnię, w której zawsze stał chlebak, albo drogę do domu z bochenkiem, z którego po drodze znikały najbardziej chrupiące kawałki.

Pain Couture i Divines Croûton opowiadają o dwóch różnych światach. Jeden pachnie przywilejem i maślaną brioche, drugi zwyczajnością i ciepłym chlebem na zakwasie.

A jednak jest coś, czego nie da się odziedziczyć razem z majątkiem ani kupić w najbardziej eleganckiej piekarni.

Poczucie, że gdzieś naprawdę jest nasze miejsce…

perfumy gourmand Soppo, perfumy o zapachu brioszki, perfumy o zapachu chleba

Bark O'Clock – zapach herbaty Earl Grey i tajemnica chwil, które zostały z nami

Jest sobota. Za oknem już ciemno, choć dopiero niedawno skończył się obiad. W salonie gra telewizor. Ktoś właśnie przyniósł imbryk z herbatą, a obok na stole stoją szklanki w metalowych koszyczkach. Łyżeczka uderza cicho o szkło. Jeszcze chwila i wszyscy usiądą przed jednym ekranem.

Pamiętasz takie wieczory?

Herbata jest mocna, niemal cierpka. W powietrzu unosi się charakterystyczny aromat czarnych liści, przełamany wyrazistą, cytrusową świeżością bergamotki. Nie potrzeba mleka ani cukru. Earl Grey ma własny charakter – elegancki, lekko wytrawny, trudny do pomylenia z czymkolwiek innym.

Ten znajomy aromat zamknęliśmy w perfumach o zapachu herbaty Earl Grey Bark O'Clock. W przeciwieństwie do maślanej brioche i chleba na zakwasie jest to kompozycja herbaciana. Nie próbuje przypominać słodkiego napoju ani deseru. Odtwarza intensywny zapach Earl Grey, z jego naturalnie kojarzoną cierpkością i bergamotkowym akcentem.

Ale i tutaj za zapachem kryje się coś więcej.

Bark O'Clock przywołuje czasy, kiedy cała rodzina gromadziła się przed jednym telewizorem. Ktoś zasłaniał ekran w najmniej odpowiednim momencie, ktoś zapominał wyjąć łyżeczkę ze szklanki, ktoś narzekał, że herbata już wystygła. Zwyczajne soboty. Czasem wręcz nudne. Tak podobne do siebie, że trudno byłoby powiedzieć, czym różniła się jedna od drugiej.

A jednak po latach właśnie za nimi można tęsknić najbardziej.

Za dźwiękami dobiegającymi z sąsiedniego pokoju. Za czyimś śmiechem. Za miejscem na kanapie, które zawsze zajmowała ta sama osoba. Nawet za tym irytującym stukaniem łyżeczki o szkło.

Może wtedy nie wiedzieliśmy jeszcze, że uczestniczymy w chwilach, które kiedyś staną się tak cenne…

I może właśnie w tym tkwi tajemnica Bark O'Clock. Herbata, którą dawniej piliśmy niemal bez zastanowienia, okazuje się czymś więcej niż zwyczajnym naparem.

Bo czy naprawdę tęsknimy za jej zapachem? A może za kimś, kto kiedyś siedział po drugiej stronie stołu?

Dlaczego nos pamięta to, o czym zapomniała głowa?

Czasem wystarczy ułamek sekundy. Mijasz kogoś na ulicy, wchodzisz do nieznanego mieszkania albo otwierasz dawno nieużywaną szafę. Nagle coś się zmienia. Nie wiesz jeszcze co. Przez chwilę próbujesz uchwycić znajome uczucie, aż w końcu przypominasz sobie miejsce, osobę albo zdarzenie, o którym nie myślałaś od lat.

I wszystko przez zapach.

W psychologii zjawisko przywoływania autobiograficznych wspomnień przez aromaty nazywa się efektem Prousta, o którym już pisaliśmy. Nazwa nawiązuje do literackiej sceny, w której smak i zapach magdalenki zanurzonej w herbacie otwierają przed bohaterem drzwi do przeszłości.

Nie jest to jedynie piękna metafora. Zmysł węchu ma szczególnie bliskie powiązania z obszarami mózgu zaangażowanymi w przetwarzanie emocji i pamięci. Dlatego zapach potrafi przywołać nie tylko obraz konkretnego miejsca, ale też atmosferę chwili. Czasem najpierw wraca uczucie, a dopiero później przypominamy sobie, skąd je znamy.

Co ciekawe, te skojarzenia nie są uniwersalne. Aromat, który dla jednej osoby oznacza bezpieczeństwo, dla innej może być zupełnie obojętny. Nie istnieje jeden zapach dzieciństwa ani jedna definicja domu.

Właśnie dlatego w Söppö tak ważne są osobiste historie. Perfumy mogą stać się czymś w rodzaju kapsuły wspomnień, ale to osoba, która je nosi, nadaje im znaczenie.

A może jeszcze ciekawsze jest to, że zapach nie musi przypominać wyłącznie przeszłości. Może również towarzyszyć chwilom, które dopiero kiedyś staną się wspomnieniami.

Jak odnaleźć zapach, który opowie Twoją własną historię?

W perfumerii łatwo zgubić się w opisach. Zapach ma być elegancki, zmysłowy, dodawać pewności siebie albo pasować do określonej pory dnia. Tylko czy naprawdę za każdym razem potrzebujemy perfum, które mają coś o nas komunikować innym?

Czasami wystarczy, że po prostu lubimy to, co czujemy.

Dlatego podczas poznawania nowych kompozycji warto na chwilę zapomnieć o modzie i własnych wyobrażeniach. Zamiast zastanawiać się, czy dany aromat jest odpowiedni, spróbuj zauważyć, jakie budzi skojarzenia. Czy jest przyjemnie znajomy? A może intryguje właśnie dlatego, że nigdy wcześniej nie przyszłoby Ci do głowy nosić czegoś podobnego?

Dobrym sposobem na odkrywanie własnych preferencji są monoperfumy, czyli kompozycje skupione na jednej wyraźnej nucie lub akordzie zapachowym. Pozwalają lepiej zrozumieć, co naprawdę lubisz - słodycz, wytrawność, świeżość czy bardziej nieoczywiste aromaty.

Jeśli masz taką możliwość, zacznij od próbki. Sprawdź zapach na skórze i daj mu trochę czasu. Pierwsze wrażenie nie zawsze mówi wszystko o tym, jak będziesz odbierać go po godzinie.

Nie musisz też szukać perfum na wielkie wyjście. Być może najwięcej przyjemności sprawi Ci kompozycja, którą zechcesz nosić w zupełnie zwyczajny wtorek.

Bo przecież nie każdy dobry dzień musi być wyjątkowy…

Historia od założycielki Söppö – dlaczego zwyczajne zapachy bywają niezwykłe?

W świecie perfum łatwo zachwycić się tym, co egzotyczne, rzadkie i trudne do opisania. Znacznie ciekawsze bywa jednak inne wyzwanie: stworzyć kompozycję, która pachnie czymś doskonale znajomym. Tak znajomym, że niemal każdy rozpoznaje ją od pierwszego zetknięcia ze skórą, choć dla każdego może oznaczać coś innego.

W Söppö patrzymy na perfumy właśnie przez pryzmat ludzi, ich emocji i osobistych skojarzeń. Jak sama ujmuje filozofię marki:

„Nie tworzymy perfum, żeby opowiedzieć o sobie. Tworzymy je, żeby ktoś mógł opowiedzieć nimi o sobie”.

W tym podejściu jest miejsce na kompozycje, które nie próbują imponować liczbą nut. Ich siła polega na czytelności konkretnego aromatu i na tym, co może on uruchomić w wyobraźni osoby, która go nosi.

Bo czasem za jednym prostym zapachem kryje się znacznie więcej niż za najbardziej rozbudowaną piramidą.

A czym pachnie Twój dom?

Może to zapach czegoś, czego od lat już nie ma. A może aromat zupełnie zwyczajnego dnia, którego znaczenie odkryjesz dopiero za jakiś czas.

Nie każda historia potrzebuje słów, żeby pozostać z nami na długo.

Niektóre wystarczy poczuć.

FAQ – najczęściej zadawane pytania

Czy perfumy gourmand nadają się wyłącznie na jesień i zimę?

Choć perfumy gourmand często kojarzą się z chłodniejszymi miesiącami, można nosić je przez cały rok. Wszystko zależy od charakteru kompozycji i Twoich upodobań. Jedni uwielbiają ciepłe, maślane aromaty w listopadowe wieczory, inni chętnie sięgają po nie również latem. W końcu przyjemność nie musi mieć swojej pory roku.

Jak powstają perfumy o zapachu chleba i innych wypieków?

Perfumiarze tworzą tak zwane akordy zapachowe, czyli połączenia składników, które razem odtwarzają określony aromat. Dzięki nim perfumy mogą przypominać chrupiącą skórkę chleba, maślane ciasto czy świeżo upieczoną brioche. Nie oznacza to, że w ich składzie znajduje się prawdziwy chleb. To sztuka odtworzenia wrażenia, które nasz nos doskonale zna.

Czy monoperfumy składają się tylko z jednego składnika?

Nie. Monoperfumy koncentrują się na jednej dominującej nucie, akordzie lub konkretnym wrażeniu zapachowym, ale do jego stworzenia można wykorzystać wiele składników. Ich zadaniem jest możliwie wierne oddanie wybranego aromatu. To pełnoprawne kompozycje perfumeryjne, które pozwalają lepiej poznawać poszczególne zapachy i odkrywać własne preferencje.

Czy można łączyć perfumy gourmand z zapachami herbacianymi?

Oczywiście! Warto jednak pamiętać, że nie każde połączenie musi przypaść Ci do gustu. Cierpki aromat herbaty Earl Grey, taki jak w Bark O'Clock, może stanowić interesujący kontrast dla maślanej słodyczy brioche. Takie eksperymentowanie z zapachami nazywa się layeringiem. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, zajrzyj do naszego poradnika o tym, jak łączyć monozapachy.

Czy perfumy o zapachu pieczywa są damskie czy męskie?

Zapach świeżego chleba nie ma płci. Podobnie jak aromat brioche czy filiżanki mocnej herbaty. Perfumy inspirowane codziennymi zapachami mogą być noszone przez każdego, niezależnie od tradycyjnych podziałów na kompozycje damskie i męskie. Najważniejsze jest to, jak Ty je odbierasz. Bo przecież Twoje wspomnienia nie muszą pasować do żadnej etykiety.

✦ Darmowa dostawa już od 198 zł

✦ Wysyłka w 24 h

✦  wielka premiera Pain Couture o zapachu brioche, Divines Croûton o zapachu chleba oraz Bark O' Clock o zapachu earl grey